Myśli na niedzielę

Sprawiedliwość to wartość, której wszyscy pragniemy. Często zapominamy jednak o obiektywizmie i tworzymy własną sprawiedliwość, która nijak nie przystaje do Bożej sprawiedliwości, jedynie obiektywnej. Przeczytaj dzisiejszą Ewangelię trzy razy a może zobaczysz swoją prawdziwą sprawiedliwość.

Powinniśmy dosłownie potraktować Jezusowe zalecenie, aby być światłem dla tych, którzy są w domu. Mamy być świadkami Chrystusa oraz Jego prawa pośród naszych bliskich. Nie wstydźmy się więc manifestować naszej wiary przed domownikami. Względy ludzkie są korcem, który najczęściej tłumi światło nie pozwalając mu zabłysnąć.

My, chrześcijanie często żyjemy wielkim nieporozumieniem. Po pierwsze: nieporozumienie polegające na przekonaniu, że światło wiary zostało nam dane tylko po to, by za jego pomocą oświetlać wyłącznie naszą drogę, nie interesując się innymi. Po drugie: niesłuszne jest przekonanie, że wiara jest niczym świeczka, którą trzyma się zapaloną tylko w kościele, lecz należy ją zgasić natychmiast po wyjściu z niego i powrócić do codziennych spraw.

Przychodząc do kościoła przypominamy trochę zgnębionych, zmęczonych i płaczących Żydów. Ale wychodząc, po wysłuchaniu słowa Bożego i przyjęciu Komunii św., powinniśmy przypominać tych, którzy powracają ze żniw wśród radości, niosąc swoje snopy.

Często przyznajemy się do popełniania błędów, ale nie nazywamy już tego grzechem, lecz jedynie kompleksem. Dlatego też, aby oczyścić swoją duszę , wielu nie ucieka się już do Baranka, który gładzi grzechy, ale do uzdrawiaczy dusz, psychoanalityków, którzy usuwają zahamowania i kompleksy. Zapewne psychiatrzy i psychoanalitycy mogą wiele zrobić dla nas, dzieci naszego czasu o chorych i zniszczonych duszach. Ale na pewno ich zadanie nie powinno polegać na przekonywaniu, że nie mamy grzechów. Jeżeli to czynią to oszukują człowieka.