|
Wpisany przez ks. Ryszard Piasecki
|
|
niedziela, 11 lipca 2010 11:00 |
|
Próbuję zrozumieć i jakoś nie mogę, postawy młodych ludzi, którzy nie mając przeszkód nie chcą zawrzeć sakramentalnego związku małżeńskiego lub odsuwają go najczęściej mimo deklaracji w nieokreśloną przyszłość. Oczywiste jest to, że sakrament łączy na stałe i należy bardzo odpowiedzialnie podejść do decyzji o jego przyjęciu a wielu boi się tego. Natomiast nie boją się powoływania nowego życia, które tez jest związane z odpowiedzialnością? W rozmowach próbuje tłumaczyć niewłaściwość takiej postawy, lecz moje zachęty zbywane są krótkim nie lub stwierdzeniem, że jestem nienormalny. Jak ocenić postawę niby katolika, który świadomie pozbawia się życia sakramentalnego tj. sakramentu pokuty i Komunii Świętej! Myślę, że jest to postawa wynikająca ze słabej wiary i nieznajomości jej zasad. Tacy ludzie przychodzą natomiast i proszą o sakrament chrztu dla swojego dziecka. Czy oni mogą właściwie kształtować wiarę tego dziecka, kiedy ich wiara jest znikoma a sami tkwią w grzechu i na własne życzenie nie chcą z niego zrezygnować! Bądźmy konsekwentni w naszych postawach. Jeżeli ktoś obrał inny świat wartości to niech nie oczekuje od Kościoła czegoś, czego nie potrafi nawet uszanować. Rozumiem lęk przed związaniem się z daną osobą, ale nasi przodkowie wymyślili instytucję narzeczeństwa, które powinno przygotować do podjęcia odpowiedzialnej decyzji. No , ale dzisiaj zamieniono piękną ideę narzeczeństwa na stwierdzenie: mam chłopaka, (mam dziewczynę) jesteśmy ze sobą i mamy dziecko. Czy wiesz co to jest sakrament małżeństwa?
|