|
Wpisany przez ks. Ryszard Piasecki
|
|
sobota, 31 grudnia 2011 00:00 |
|
Moda na związki nieformalne pociąga co niektórych katolików. Tu i ówdzie można spotkać pary żyjące nie tylko bez tzw. ślubu kościelnego, ale nawet bez cywilnego kontraktu. Hasło „kochamy się i nic nam nie potrzeba” jest fałszywe i prowadzi w ślepy zaułek. „Kocham ciebie” - mówi dzisiaj niemal każdy nieletni chłopiec czy dziewczyna po pierwszym lub drugim spotkaniu, gdzie jest dużo emocji i fascynacji płcią przeciwną. Dewaluacja tego słowa jest ogromna i zastanawiam się czy kiedyś przywróci się mu właściwe znaczenie. Miłość to odpowiedzialność a odpowiedzialność wymaga świadomej i potwierdzonej deklaracji. Tak jest w przypadku przysięgi małżeńskiej, gdzie Bóg jest wzywany na świadka, że to co wypowiadają nowożeńcy jest prawdą i wolą życia obojga. Odpowiedzialność rozciąga się na wszystkie sfery życia małżonków – jestem za ciebie odpowiedzialny. I to jest najtrudniejsze i tego boją się młodzi. Odpowiedzialność dotyczy też osób trzecich czyli dzieci. Dziecko ma prawo mieć kochających i odpowiedzialnych rodziców. Ileż jest takich przypadków gdzie młodzi przyjmują od samego początku założenie: będzie nam źle to się rozejdziemy. A gdzie dziecko, gdzie jego dobro, gdzie odpowiedzialność za jego wychowanie? Sakrament małżeństwa nie daje gwarancji udanego związku, ale jest ogromną pomocą dla wierzących małżonków, zwłaszcza w trudnych momentach życia. Współpraca z łaską sakramentalną daje znakomite owoce, nawet wtedy gdy się pojawia jakiś kryzys. Poza tym musimy pamiętać o nauce Kościoła: małżeństwo katolików jest sakramentem, jest jedno, jest nierozerwalne.
|