Zdaniem Proboszcza

Papieże ostatnich czasów mają zwyczaj obdarowywania pamiątkowymi różańcami osoby, z którymi się spotykają. Pytanie czy to jest tylko pamiątka? Myślę, że jest to wyraźny znak zachęcający do modlitwy różańcowej; modlitwy o którą wielokrotnie prosiła Matka Boża w swoich objawieniach. Kościół zachęca nas do tej modlitwy zawsze, a szczególnie w miesiącu październiku. Różaniec to sprawdzona szkoła modlitwy dla dzieci i młodzieży. Młodzi często nie umieją się modlić a zapytani o październikowe nabożeństwo sprawiają wrażenie jakby nie wiedzieli o co są pytani. Przed nami kolejny miesiąc z różańcem w ręku. Weźmy go do rąk i odmawiajmy codziennie, gdziekolwiek jesteśmy, w drodze, w oczekiwaniu na wnuczka wracającego ze szkoły a może wieczorną porą w gronie rodziny. Skarżymy się na brak czasu, by przybyć do kościoła na nabożeństwo różańcowe i ja to rozumiem, gdyż takie mamy tempo życia. Mamy jednak wiele przedziałów czasowych w ciągu dnia, w których możemy tą modlitwa nie tylko chwalić Boga lecz również zastanowić się nad sobą samym – a to jest każdemu bardzo potrzebne.

Pochłonięci codziennością i koronawirusem pewnie nie zauważyliśmy czwartkowego głosowania w Parlamencie Europejskim dotyczącego praworządności w Polsce. Jak stwierdzono w raporcie „Parlament Europejski potępia, ubolewa, odnotowuje nieprawidłowości i wyraża głębokie zaniepokojenie sytuacją w Polsce”. Wcale się nie dziwię temu, gdyż europejscy liberałowie i socjaliści chcą uczynić z naszego kraju wasala i wyrugować jakiekolwiek inne myślenie niż to co określa się wielkim hasłem „wartości europejskie”. Pytam ciągle, jakimi wartościami kieruje się towarzystwo trzymające władzę w Unii Europejskiej? Co do wartości obiektywnych wyrastających z natury człowieka i fundamentu europejskiego jakim jest chrześcijaństwo to nie mam żadnych wątpliwości, że Unia jest im przeciwna. Natomiast generowanie pseudowartości  jest potrzebne ponieważ wtedy będzie można rzeczywiście rządzić umysłami i sercami europejczyków – może nie wszystkich, gdyż są nacje, które mimo haseł demokracji chcą jednak dominować i narzucać innym swoją interpretację wartości, praworządności i polityki gospodarczej. Wracając do ubolewania z powodu niby braku   praworządności w naszym kraju, pytam: czy naród kierujący który demokratycznie wybrał swoją reprezentację nie ma prawa stosować takie rozwiązania, które uważa za słuszne? Musi pytać ciągle kogoś – albo ze Wschodu albo z Zachodu o zgodę? Cóż takiego dzieje się w Polsce co zaprzecza demokracji czy samorządności? W jaki sposób są uciskani i gnębieni biedni sędziowie? Kto odmawia praw obywatelskich mniejszościom seksualnym? Wrzesień to miesiąc przykrych wspomnień z historii i w tym miesiącu niektórzy Polacy głosują na „europejskim rynku” przeciwko własnemu krajowi, głosują pośrednio również za tym, by dotacje dla wszystkich Polaków i Polek były mniejsze a więc za powiększaniem ubóstwa dla przeciętnych, bo my mamy się bardzo dobrze inkasując wysokie gaże właściwie za nic nie robienie. Może za dużo ironii, lecz ona jest tutaj potrzebna byśmy rozumieli na czym polega polityka współczesnej Europy zdominowanej przez Niemcy.

Często słyszę mniej więcej takie słowa: nie chodzę do kościoła bo mam Mszę w telewizji. Na moje pytanie od jak dawna tak jest, otrzymuję odpowiedź: od początku pandemii. Wyjaśniam, że do końca maja była dyspensa biskupa a od początku czerwca powinniśmy być w kościele na Mszy. Wywołuje to nieco zdziwienie i pada zdanie – przecież to jest to samo. Otóż nie jest to samo. Transmisja radiowa, telewizyjna czy ostatnio bardzo modna internetowa nie jest uczestnictwem we mszy a co za tym idzie nie jest spełnieniem wymogu uczestniczenia we mszy niedzielnej i w święta nakazane. Fizyczna obecność a także świadomy udział spełnia wymóg uczestniczenia we Mszy. Wszelkie transmisje są ułatwieniem dla przeżywania niedzieli przez osoby, które wskutek obiektywnych przeszkód nie mogą przybyć do kościoła: chorzy, osoby opiekujące się chorymi, brak możliwości dotarcia do kościoła, znaczna odległość, brak kapłana w pobliskim kościele, utrudnienia pogodowe czy losowe. Są także osoby, które panicznie lękają się wirusa i nigdzie nie wychodzą z domu – takie transmisje są także dla nich. Wszyscy inni powinni być na Mszy św. w kościele, zachowując jedynie epidemiczne środki ostrożności.

Jubileusze bardzo mocno rozpowszechniły się w naszych czasach. Jubileuszem nazywamy niemal każdą rocznicę jakiegoś wydarzenia. W biblii co 7 lat obchodzono tzw. rok szabasowy a po siedmiu cyklach (7x7=49) był rok 50, który nazywano rokiem świętym lub rokiem jubileuszowym. I tak ta liczba i jej wielokrotność stały się podstawą obchodzenia jubileuszy. W Kościele utrwaliła się tradycja jubileuszy będących wielokrotnością liczby 25, chociaż w obecnej kulturze spotykamy się z pojęciem jubileuszu będącego wielokrotnością liczby 5. Tyle dywagacji o jubileuszach a teraz chciałem zwrócić uwagę na wielki jubileusz religijny jaki jest 100-lecie Koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej w Zawadzie. Czym jest ten Jubileusz? Czy tylko jakąś zewnętrzną fetą? Otóż jest to wydarzenie natury religijnej mające nam wszystkim przypomnieć o działaniu Boga w niepozornym miejscu jakim jest maleńka   Zawada. Bóg, zresztą możemy już to zauważyć na kartach Biblii, działa bardzo niepozornie. Nawet Narodziny Zbawiciela dokonały się w cichości  groty betlejemskiej. I tak pozostało do dziś. Nie słyszałem, aby jakieś objawienia czy szczególne łaski dokonywały się we wspaniałej Bazylice św. Piotra, natomiast słyszałem o nieznanej Fatimie, o ukrytych w skałach monastyrach a pustyni Judzkiej, o Odporyszowie gdzie często bywałem jako młody człowiek i wiem co dzieje się w Zawadzie, tej naszej koło Dębicy. Tam działa Bóg poprzez Maryję, której obecność przypomina cudowny i piękny wizerunek. O dawna ludzie byli przekonani o nadzwyczajny działaniu Boga i szli tam, by prosić o potrzebne łaski. Mądry proboszcz Ks. Władysław Kopernicki zwrócił się z prośbą do biskupa o ukoronowanie tego wizerunku, po to, by jeszcze bardziej przyciągał ludzi do Boga. Koronacja to gest podkreślający znaczenie obrazu i miejsca gdzie się on znajduje. Przez ten fakt wierni dostają czytelny znak wiary w którym dostrzegają działanie Boga. Maryja Zawadzka jest nieustannie na służbie Boga w trosce o lud ziemi dębickiej. Wszyscy o tym wiemy i dlatego obchodzony Jubileusz ma być wyrazem wdzięczności Bogu za dar Maryi a także czasem otrzymywania szczególnych łask jubileuszowych. Pielgrzymujmy więc do Zawady z radością w dniach jubileuszowych, a szczególnie bądźmy obecni na centralnym dziękczynieniu 13 września o godz. 11.00. Nie lękajmy się zarazy, a mądrze pielgrzymując dajmy wyraz naszej wierze i przywiązania do Matki Bożej w Zawadzie.

Kończą się wakacje, które jak wielu twierdzi, były bardzo trudne z powodu ograniczeń i zagrożeń epidemicznych. Chociaż rozmawiając z wieloma osobami słyszałem słowa zupełnie odmienne – wspaniałe wakacje, wreszcie byliśmy razem z rodziną, a nawet przymusowa kwarantanna pozwoliła lepiej przyjrzeć się sobie. Są również i tacy, którzy uważają, że nie ma epidemii, że celowo został wywołany strach u ludzi, by lepiej na nich zarobić itd., itd. Nie podzielam takich opinii. Wirus istnieje, chociaż mam wiele wątpliwości co do sposobu działań wskazanych przez WHO. Wirusy były, są i będą, jedne groźniejsze inne zupełnie niezauważalne. Wirusy zabijały i będą zabijać, zwłaszcza osłabione organizmy, ale to nie jest powód do nie uzasadnionej izolacji, do bierności życiowej, do zwalniania się z obowiązków jakie na nas ciążą. Może ten stan ogłoszonej epidemii ma nas czegoś nauczyć – dbania o własne i cudze zdrowie, codziennej higieny, potrzebnego dystansu. Może bardziej będziemy sobie cenić zasady prawne, moralne gdyż one stoją na straży naszego dobra i bezpieczeństwa. Dziwi mnie mocno dystansowanie się od dobra duchowego jakim jest Eucharystia. Kto spożywa moje ciało będzie miał życie wieczne – mówi Chrystus. Tak więc nie lękajmy się Eucharystii, nie zamieniajmy jej na oglądanie niedzielnej mszy siedząc w piżamie i popijając kawę. Przyjdźmy na eucharystię gdyż w niej jest źródło naszego chrześcijańskiego życia. Zapytałem kogoś lękającego się wirusa – czy chodzi do pracy, czy robi zakupy? Odpowiedział bardzo słusznie – przecież trzeba żyć! Tak, ale czy do pełnego życia nie jest potrzebna też duchowa strawa? Rzeczywiście – ksiądz ma racje. I może na tym zakończę dzisiejsze zdanie.