Zdaniem Proboszcza

Społeczeństwo spisuje się znakomicie w tej trudnej sytuacji. Pytanie – jak długo to wytrzymamy? Myślę, że wytrzymamy, gdyż w sytuacji zagrożenia Polacy potrafią się jednoczyć. Bądźmy cierpliwi i nie ulegajmy lękowi, gdyż to jest najgorsze rozwiązanie. Niestety, niektórzy parlamentarzyści nie stanęli na wysokości zadania i pokazali swoje prawdziwe oblicze. Pajacowanie i żenada, zabawa i happening nie przystoi posłowi w tak trudnej dla narodu sytuacji. Kiedyś słyszeliśmy słowa „rząd się wyżywi” a dzisiaj parlamentarzyści decydują się na jakiś dziwny przekaz typu – „spoko, my sobie poradzimy”. Oj, nieładnie, nieładnie.



FARA DĘBICKA - wersja do druku

Boimy się koronawirusa, zwłaszcza wobec doniesień o ofiarach we Włoszech czy Hiszpanii. Nie wiemy jakie tempo przybierze epidemia w naszym kraju. Dobrze, że politycy nieco zamknęli swoje przepiękne usta i wstrzymują swoje głupie zdania. Żadnej epidemii nie da się przewidzieć jak i nie da się przed nią skutecznie zabezpieczyć. To już wiedział mój praprapradziadek. Natomiast wszelkie możliwe środki są w zasięgu naszej ręki. Wydaje mi się, że mamy wystarczającą informację na ten temat i stosowne zalecenia. Trzeba tylko to wykonać. I dlatego apeluję o słuchania władz sanitarno-epidemiologicznych. Jeżeli jest wskazanie na pozostawanie w domu to pozostańmy w nim, jeżeli mamy dbać o higienę to zwiększmy ją o 500%. Ten czas można wykorzystać na wiele pożytecznych rzeczy. Ponadto módlmy się w gronie rodzinnym – tak zawsze czynili prawdziwi chrześcijanie. Apel do osób starszych – pozostańcie w domach a zakupy powierzcie komuś z rodziny, sprawniejszym sąsiadom czy w ostateczności  burmistrzowi. 



Nadzwyczajny Komunikat Parafialny Nr 3

Przyszedł czas próby społecznej jedności. Okazuje się, że dopiero w sytuacji zagrożenia śmiercią jesteśmy w stanie rozumnie myśleć i działać (chociaż niektórzy politycy pokazują swoją głupotę i zawziętość). Apogeum epidemii dopiero nadejdzie, ale obecne zachowania mają ogromny wpływ na to jakie żniwo zbierze wirus. Podawane przez władze sposoby zachowań muszą być ściśle przestrzegane. I tutaj apel do młodzieży: macie wolne od nauki w szkole, ale to nie są ferie wypoczynkowe! Macie obowiązek zatrzymania się w domach. Nagannym jest spotykanie się w nieformalnych grupach czy „włóczenie” się po mieście! Dbajcie o higienę osobistą i noście skarpetki. Nie bądźcie roznosicielami wirusa lecz przezornymi i myślącymi mieszkańcami tego kraju, którym za chwilę będziecie rządzić. Zachęcam was również do modlitwy, gdyż ona pozwala na obiektywny wgląd w nasze postępowanie a co za tym idzie, realizację największego przykazania – miłości Boga i bliźniego.



Nadzwyczajny Komunikat Parafialny Nr 1

Każdy okres grypowy występujący w naszym kraju jest groźny. Powikłania grypowe występujące zwłaszcza u osób starszych prowadzą niestety do zgonów. Tego niestety nie da się uniknąć. Mutacje wirusa utrudniają walkę z nim, tak, że znane sposoby leczenia stają się mało skuteczne. Szczepienia – z tego co wiem – nie chronią bezwzględnie przed chorobą, ale zabezpieczają przed powikłaniami. Koronawirus wreszcie jest w Polsce, lecz na razie nie zagraża tak jak gdzie indziej. W kraju raczej  nie ma paniki, chociaż brakuje środków dezynfekcyjnych gdyż przezorni rodacy wykupili. Słyszałem, że maseczki wykupione po 2-3 zł osiągają na „czarnym rynku” przebicie 500%, a to już jest wielce nieuczciwe, tym bardziej, że wcale one nie chronią przed grypą. Myślę, że władze czuwają i jeżeli wystąpi zagrożenie epidemiologiczne to szybko się dowiemy i tak, jak to było od zawsze, otrzymamy odpowiednie instrukcje i pozostaniemy w domach. Dobrym skutkiem medialnej paniki jest to, że społeczeństwo uświadomi sobie jak ważna jest higiena osobista a z nią niestety nadal mamy nieco kłopotu. Dlatego korzystajmy z wody i mydła, unikajmy zbędnych kontaktów, bądźmy ostrożni a młodzi nie muszą na powitanie i pożegnanie obcałowywać się tak jakby wywożono ich na Syberię.

Świat wydaje się lękać epidemii koronawirusa. Opinie na ten temat są bardzo różne, gdyż jedni twierdzą, że jest to normalne zjawisko grypowe towarzyszące ludzkości od dawien dawna, którego skutkiem jest również śmiertelność osób. Inni natomiast biją na alarm roztaczając wizję zagrożenia z okresu panującej chociażby w Europie „hiszpanki”. W Polsce istnieje potencjalne zagrożenie tymże wirusem, ale jak twierdzą władze, na razie go nie ma i oby go nie było. Media informując o kolejnych miejscach pojawienie się wirusa zwiększają naszą czujność, lecz z drugiej strony przyczyniają się do niepotrzebnego lęku. Owszem, wskazania co do zachowania higieny, odpowiednie reagowanie na przeziębienia czy właściwe postępowanie w przypadku wystąpienia infekcji są ważne dla wszystkich, gdyż żyjemy w społeczności i sami chorując powinniśmy zważać na innych, by nie zachorowali. Dlatego w takim okresie zagrożenia infekcjami powinniśmy zachować szczególną ostrożność. W związku z tym, osoby z objawami infekcji wirusowej mnie powinny przychodzić do kościoła; kichanie, czyszczenie chusteczką nosa w grupie jest niewłaściwe; przekazywanie znaku pokoju podczas Mszy św. można ograniczyć do skinienia głową, należy używać płynów antybakteryjnych do rąk (nie do ust). To są wystarczające środki. Ktoś zapytał mnie czy nie należałoby podawać Komunię św. na rękę a nie do ust. Myślę, że zagrożenie z tego powodu jest raczej małe. Zmiana sposobu nie należy jednak do mnie tylko do biskupa. Jeżeli, ktoś z obawy wystawi rękę, by w ten sposób przyjąć Komunię nic złego się nie stanie, musi to uczynić jednak zgodnie ze wskazówkami liturgicznymi.