Usłyszałem ostatnio zdanie, że LGBT to nie żadna ideologia tylko walka o uznanie praw dla lesbijek, homoseksualistów, osób biseksualnych i transpłciowych i jak mocno podkreślono – o uznanie ich po prostu za człowieka. Takie postawienie sprawy nieco mnie zaskoczyło i postanowiłem nieco odpocząć, by nabrać sił do myślenia nad tym problemem. Wypoczęty zabrałem się do rozważania – jakich Praw nie mają osoby określające się modnym terminem LGBT. W naszym kochanym kraju mają wszystkie prawa takie same jak ja oprócz możliwości zawierania małżeństwa, które ze względu na rodzenie dzieci cieszy specjalnymi przywilejami. Osoby LGBT w rozumieniu Kościoła są braćmi i siostrami jak dobrze ujął to abp Gądecki. Wielokrotnie pisałem i mówiłem, że mogą być nawet świętymi Kościoła tak jak każdy inny katolik o ile żyją święcie. Pewne środowiska wykorzystują tych ludzi do politycznej gry, by osłabić Kościół i polską tradycję. Wpaja się społeczeństwu, że Kościół używa języka nienawiści, że wyklucza ich ze swej społeczności itd. Nic głupszego nie słyszałem. Kościół sprzeciwia się domaganiu się przez te środowiska praw małżeńskich, promowaniu dziwnych zachowań tychże osób (patrz parada równości) oraz zachowań seksualnych niezgodnych z Dekalogiem. I o ile wiem to samo obowiązuje każdego, katolika bez względu na orientację  seksualną.