Zdaniem Proboszcza

W tych dniach zastanawiamy się nieco więcej nad życiem a właściwie nad jego celem. Wielu ludzi młodych odrzuca wieczność widząc w doczesności spełnienie siebie a więc i swój cel życia. Jednakże tak nie jest, gdyż śmierć i cierpienie nie znajdują się na liście pożądanych „dóbr” tego świata a dotykają każdego i wtedy rodzi się smutek, apatia czy nawet depresja ponieważ nie można tej trudności pokonać siłami doczesnymi. Trzeba nam wiary i trzeba tą wiarą żyć, wtedy rozpacz nie zaglądnie nam w oczy a życie ludzkie nie jest jedynie „smutną lista umarłych”, o jakiej pisze Wisława Szymborska. Lęk przed śmiercią towarzyszy każdemu normalnemu człowiekowi lecz w przypadku osoby wierzącej nadzieja wieczności jest swoistego rodzaju katalizatorem łączącym ten świat z wiecznością. Poza tym warto spojrzeć na naukę, która coraz bardziej zgłębiając tajniki wszechświata a także ludzkiego organizmu staje ciągle przed odwiecznym pytaniem o „praprzyczynę” różnego rodzaju zjawisk i procesów. I co ciekawe odkrycie czegoś nowego pozostawia nadal aktualnym pytanie o przyczynę. Ludzie wierzący niezmiennie odpowiadają – jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim kieruje i czeka na człowieka. Słynny „zakład Pascala” jest bardzo logiczny; jeżeli wierzysz w Boga to nic nie tracisz a jeżeli nie wierzysz to możesz stracić wieczność. Wiara nie niesie żadnego ryzyka w przeciwieństwie do odrzucenia istnienia Boga, które może skończyć się dla człowieka bardzo źle. Ponadto wiara daje moralne oparcie w życiu.

Czesi podobno uważają śmierć za coś nieczystego i dlatego poddają kremacji ciała zmarłych (na koszt samorządu) a pogrzebanie prochów w sytuacji kiedy prawo tego nie nakazuje, najczęściej pozostawiają zakładom pogrzebowym grzebiącym je na bezimiennych łączkach czy w zbiorowych piwnicach. Takie podejście do zmarłych jest na szczęście w naszym kraju nie do pomyślenia, chociaż coraz częściej poddajemy się kremacji, być może z takich samych przyczyn jak Czesi. Pierwsze dni listopada to stawanie przy mogiłach naszych krewnych, to modlitwa wynikająca z wiary w wieczność, to kwiaty wyraz miłości, to znicze wyraz pamięci. Ten ważny polski obyczaj może zaniknąć wraz z zanikiem wiary w Boga, wiary w wieczność. Współczesny Polak coraz bardziej staje się homo economicus a Bóg raczej mu w tym nie pomaga i stąd tak wiele odejść od wiary. Śmierć dotyka każdego i można przed nią uciekać do pewnego momentu, ale można też rozwiązać tę tajemnicę przez wiarę – jako przejście do innego świata. Wtedy naturalny lęk staje się jedynie niepokojem o rodzaj wieczności i wtedy zrozumiała jest modlitwa za zmarłych.

W ubiegłą niedzielę dokonaliśmy wyborów naszych przedstawicieli do Sejmu i do Senatu. Jak się okazuje, mimo, że 2+2=4, wszystkie ugrupowania polityczne odtrąbiły zwycięstwo. Publicystyczne rozważania wniosły nieco ostrzejszego spojrzenia na sytuację polityczną w naszym kraju. Antypisowska opozycja zrobiła swoje, gdyż bardzo wielu głosowało tylko przeciw partii rządzącej. Można to było usłyszeć z ust wielu rodaków oddających swój głos. Młodzi głosowali na partię Korwina gdyż jej hasła były bardzo nośne dla młodego człowieka np. zlikwidować podatek. Wielu młodych jest tak zafascynowana wolnością seksualną, że koniecznie trzeba się przeciwstawić tym, którzy nie lubią małżeństw homoseksualnych czy krzywią się na seksualną edukację pięciolatka. Próbuję to wszystko jakoś zrozumieć, gdyż jest to rzeczywistość, w której żyjemy i wobec której musimy się jakoś odnaleźć. Wybory „zarysowały” też, jakiś obraz społeczeństwa. Jakim jest to współczesne społeczeństwo Polaków? Niestety coraz bardziej podzielone. Trudno jednak zdefiniować te linie podziału, ponieważ zajęci konsumpcyjnym stylem życia nie potrafimy określić naszych poglądów na istotne pytania dotyczące właśnie naszego życia? Po co żyjemy? Co to jest prawda? Gdzie jej mamy szukać? Co to jest moralność? Skąd czerpać obiektywne oceny moralne? Przedwyborcze spoty reklamowe poszczególnych komitetów wyborczych ukazały wiele prawdy o poszczególnych ugrupowaniach. Miałem codziennie rano niezły „kabaret” słuchając tychże treści, które w bardzo wielu przypadkach były śmiesznie naiwne i wręcz „cuchnęły” kłamstwem. Tymczasem polityka nie powinna być „jednym wielkim kłamstwem” lecz służbą, uczciwą służbą społeczeństwu. Niestety większość rodaków i broń Boże nie chcę tu nikogo obrażać, nie interesuje się losem naszego kraju. Ważny jest mój los a to, że ten los jest wtopiony w społeczny los, to już nie ma znaczenia. Tymczasem jest to bardzo ważne a politycy powinni o tym pamiętać, by nie traktować wyborców jako maszynki do głosowania lecz ukazywać im odpowiedzialność za wybór takich ludzi, którzy będą nas prowadzić ku wszechstronnemu dobrobytowi. Nie da się tego zrobić bez moralnych zasad i tu stoi przed nami fundamentalne pytanie o moralność polityczną, której u bardzo wielu polityków, nieraz bardzo elokwentnych, po prostu nie ma.

Mamy dzisiaj wybory parlamentarne i jak sądzę powinność obywatelska każe nam iść do lokali wyborczych, by oddać swój głos. Każde wybory są ważne a jaka będzie scena polityczna w następnych latach to zależy od każdego z nas. Przy tej okazji nasunęła mi się taka myśl: gdyby tak urządzić głosowanie dotyczące wyboru życia – między życiem ziemskim a życiem wiecznym, to z pewnością stanęlibyśmy przed nie lada dylematem – co wybrać? Życie ziemskie jest piękne, mamy tyle zamierzeń i powoli je realizujemy mimo, że różne przeciwności stają nam na drodze. Pragniemy za wszelką cenę przedłużać życie i poprawiać komfort starości. Z drugiej strony pojawia się jednak konieczność śmierci, za której zasłonę niestety już nie możemy zaglądnąć i tutaj pojawia się stare jak ludzkość pytanie; co dalej? czy to koniec? Czy jednak jest wieczność? A jeżeli jest to jaka, z czym ona się wiąże, co możemy zrobić teraz, aby była dobra, szczęśliwa? Dla katolika w zasadzie wybór jest prosty - wybieram wieczność a doczesność traktuję jako drogę do wieczności, która jako czas określony może być bardzo bogata, dobra i szczęśliwa. Takie podejście do życia pozwala na dobre funkcjonowanie w obecnej rzeczywistości. Często w swojej pracy duszpasterskiej spotykam ludzi pogubionych, mających wszystko co może dać świat a jednak niespełnionych i zarazem nieszczęśliwych. Dusza ludzka uwiera kiedy pozbawia się jej kierunku ku wieczności skąd przyszła i dokąd mimo nawet naszego oporu zmierza. W dniu wyborów parlamentarnych pamiętajmy jednak o najistotniejszym wyborze – wieczności z Bogiem.

Spotkania Parafialnego Zespołu Synodalnego są okazją do przedyskutowania wielu aspektów działania naszej wspólnoty parafialnej. Komisja Diecezjalna Synodu wyznacza tematy do dyskusji, by w ten sposób zebrać informacje i sugestie potrzebne do opracowania wskazań duszpasterskich, które znajdą się w końcowym dokumencie zwanym statutami synodalnymi. Biorąc pod uwagę 452 sprawozdań (tyle jest parafii w naszej diecezji) można sobie wyobrazić ogrom materiału do analizy i wyciągania odpowiednich wniosków. Myślę, że prace synodalne są także inspiracja do spojrzenia na problemy duszpasterskie w każdej parafii. Jako duszpasterze dostrzegamy postępującą laicyzację życia parafian. Świadomość, że powinienem być człowiekiem wiary jest coraz słabsza. Wynika to z wielu czynników, spośród których najniebezpieczniejszy wydaje się konsumpcjonizm. Człowiek zamyka się na Boga, gdyż swoje szczęście dostrzega jedynie w zakresie doznań przyjemnych związanych z zaspokojeniem potrzeb materialnych z dodatkiem rozrywki nie wymagającej żadnego wysiłku. Bóg nic mi nie daje, jak twierdzi wielu i dlatego porzuca jakiekolwiek związki z Nim. Kościół traktowany jest jako niepotrzebna instytucja, gdyż nawet jeśli ktoś choć trochę przyznaje się do związku z Bogiem, to wystarcza mu jego   przekonanie i nie potrzebuje żadnego instytucjonalnego oświecania. Dziwi mnie dosyć często oczekiwanie czegoś od Kościoła w sytuacji niemal całkowitego zerwania z nim więzi. I tutaj dostrzegam traktowanie parafii jako punktu usługowego – potrzebuję jakiejś usługi, bez znaczenia jaką ma treść, byle się ceremonia odbyła. Wrześniowa dyskusja synodalna dotyczyła katechezy dorosłych. Taka katecheza istnieje przy zawieraniu małżeństwa, przy chrzcie dziecka, w przygotowaniu dzieci do I Komunii a młodzieży do Bierzmowania. Ponadto w licznych grupach parafii pojawia się okazyjnie katecheza. Katecheza jak można przeczytać na stronach Wikipedii to formacja chrześcijańska mająca na celu przekazanie wiary osobom nieochrzczonym oraz ochrzczonym dzieciom i młodzieży a także wszystkim, którzy nie doświadczyli wtajemniczenia chrześcijańskiego lub chcą rozwinąć swoją wiarę. Katechizacja na poziomie szkolny istnieje lecz niestety słabo jest wykorzystywana dla rozwoju wiary zwłaszcza przez młodzież szkół średnich, która ją lekceważy a nawet z niej rezygnuje. Później wchodząc w dorosłość posiada ogromne braki powodujące pewien wstyd i w konsekwencji porzucanie wiary. Problemem jest katechizacja dorosłych a zwłaszcza rodziców dzieci szkolnych, która powinna być systematyczna. Braki wiedzy religijnej rodziców skutkują brakiem rozwoju wiary dzieci, a przecież rodzice zobowiązywali się do wychowania w wierze swoje dzieci tak przy zawieraniu małżeństwa jak i przy chrzcie. Będziemy chcieli poprowadzić systematyczną katechezę dla rodziców i dlatego już dzisiaj prosimy – zastanówcie się nad brakami w waszej wierze i zechciejcie skorzystać z katechezy przeznaczonej dla was.